Legenda
Wiliam S. Harley, Arthur Davidson oraz Walter Davidson – trzy osoby, które 1903 roku stworzyły legendę. Ich pierwsze motocykle miały pojemność 25 cali sześciennych i rozwijały prędkość 72 kilometrów na godzinę. Do 1906 roku wyprodukowano 50 takich maszyn. W roku 1909 powstał dwucylindrowy silnik w kształcie litery V – symbol Harley – Davidson. Jednocześnie rozwijano inne elementy konstrukcji. Pojawiło się motocyklowe sprzęgło, nożny rozrusznik i trzy stopniowa skrzynia biegów. Przełomowym momentem dla firmy było zainteresowanie się nią wojskowych. Armia amerykańska poszukiwała niezawodnych i wytrzymałych motocykli, które poradzą sobie w każdym terenie. Dzięki kontraktowi wojskowemu utworzona pierwszą na świecie motocyklową szkołę doskonalenia zawodowego, która kształciła wojskowych mechaników potrafiących naprawiać motocykle w warunkach frontowych. Dzięki kontraktom wojskowym Harley – Davidson dotarł do Polski. W ramach pomocy wojskowej Armia Czerwona otrzymała od Amerykanów 29 tysięcy motocykli modelu WLA. Maszyna malowana była w kolorze khaki. Wyposażona była w specjalną pancerną płytę montowana od spodu i uchwyt na karabin maszynowy. Kiedy wojna się skończyła, w magazynach pozostało mnóstwo frontowych motocykli, które żołnierze mogli kupić za 25 dolarów. Tak rodziła się kolejna legenda związana z tym motocyklem. Żołnierze wracali z wojny do domów na motocyklach z demobilu całymi grupami. Kiedy ryczący pochód zajeżdżał do przydrożnego miasteczka budził swym wyglądem zainteresowanie i respekt. Przy okazji był wypad do baru. Jedna i druga awantura z miejscowymi chłopakami, którzy jak wszędzie nie lubili przyjezdnej konkurencji uśmiechającej się do dziewczyn. Lokalne gazety zaczęły pisać o najazdach harleyowców na spokojne miasteczka. Pod naciskiem takich opinii armia zdecydowała się na zniszczenie 10 tysięcy motocykli. Ogromne buldożery spychały je do dołów wykopanych na terenie bazy w Arizonie. Czy potrzeba było czegoś więcej, aby motocyklowa legenda zaczęła żyć własnym życiem?